Kategorie
aktualności

Pomoc Frankowiczom. Na czym polega nieuczciwość stosowanych przez banki zapisów?

 

Zgodnie z powszechnie panującą opinią, problem z tak zwanymi kredytami frankowymi rozpoczął się w 2015 roku. Szwajcarski bank centralny uwolnił wówczas kurs franka, do tej pory pozostający w sztywnej harmonii z kursem euro, co spowodowało jego gwałtowny wzrost. Znamiennym pozostaje fakt, że porównanie kursu franka szwajcarskiego z roku 2016 i z roku 2007 wskazuje na zwielokrotnienie niemal stuprocentowe.

Opisywany powyżej pogląd jest jednak wyłącznie częściowo trafny – sednem podnoszonych przez Frankowiczów roszczeń nie jest bowiem to, że zewnętrzne czynniki ekonomiczne wpłynęły na radykalną zmianę kursu CHF względem złotówki.

Pomoc Frankowiczom – diagnoza problemu

Przyczyna późniejszych problemów kredytobiorców tkwiła w zapisach, które znajdowały się w ich umowach już od samego momentu ich zawarcia (a więc od czasu poprzedzającego radykalny wzrost kursu CHF o nawet 10 lat), a które uprawniały banki do jednostronnego oraz dowolnego formułowania stosowanych kursów.

Na mocy bowiem wspomnianych klauzul umownych, bank mógł teoretycznie przeliczać wypłacaną kredytobiorcom kwotę, jak i wysokość poszczególnych rat, przy użyciu mierników w ogóle niezwiązanych z kursem CHF.

Zarówno bowiem wypłata kredytu, jak i jego spłata następowały w złotych, w wysokości ustalonej rzeczonymi zapisami. Kredyty te miały więc charakter walutowy jedynie pozornie.

Klasyczna klauzula waloryzacyjna brzmiała w uproszczeniu:
Bank udziela Kredytobiorcy na Jego wniosek Kredytu waloryzowanego kursem kupna waluty CHF według tabeli kursowej Banku. Kwota Kredytu wyrażona w CHF walucie jest określona na podstawie kursu kupna waluty CHF z tabeli kursowej Banku z dnia i godziny uruchomienia Kredytu/transzy kredytu.

Raty kapitałowo-odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu według kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej Banku obowiązującego na dzień spłaty.

Określenie kursu Franka Szwajcarskiego

Zastosowanie do przedmiotowych umów kredytowych znajdował więc nie kurs średni CHF, którego wahania można było brać pod uwagę (co z kolei stanowi flagowy argument zwolenników stanowiska, że pomoc Frankowiczom jest nieuzasadniona), a kurs określony jednostronnie przez bank i niepodlegający jakiejkolwiek weryfikacji.

Podkreślenia wymaga także okoliczność, że zazwyczaj w treści umowy próżno było szukać informacji:
– o tym, jak kurs tabelaryczny jest ustalany, jakie kryteria są brane pod uwagę, jaka komórka banku go ustala,
– o tym, gdzie kursy są publikowane,
– o ograniczeniach dowolności banku w kształtowaniu rzeczonych kursów.

W konsekwencji kredytobiorca nie mógł przewidzieć, jak wyglądać będzie jego zobowiązanie – bank w każdej chwili mógł zmodyfikować kurs tak, by rata kredytu wzrosła wielokrotnie, bez adekwatnego zmniejszenia salda zadłużenia, nawet jeśli kurs franka nie uległby jakiejkolwiek zmianie. Nie ulega przy tym wątpliwości, że wspomniana nadwyżka stanowiłaby zarobek banku, dla którego – z uwagi na specyfikę prowadzenia ksiąg rachunkowych i stosowanych zabezpieczeń – jakiekolwiek zmiany kursu waluty mają charakter neutralny.

Kredytobiorca a bank

Przypomnieć przy tym należy, że kredytobiorcy występowali przy zawieraniu tego typu umów jako konsumenci, a więc podmioty z definicji słabsze, niż bank – doskonale poinformowany przedsiębiorca, a nadto autor wzoru umowy kredytu. Same zaś porozumienia zawierane były na kilkadziesiąt lat oraz zabezpieczane hipotekami na nieruchomościach – często najbardziej wartościowym i najważniejszym składniku majątku kredytobiorcy.

Problem wydawał się być dostrzeżony przez prawodawcę, który na mocy ustawy z dnia 29 lipca 2011 roku o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, wprowadził możliwość zawarcia aneksów, które pozwalały na spłatę kredytu bezpośrednio w walucie CHF, a więc z pominięciem kursów ustalanych przez bank.

Czy pomoc Frankowiczom zaoferowana przez ustawodawcę była adekwatna?

Na to pytanie należy udzielić odpowiedzi negatywnej.
W zależności od rodzaju umowy kredytu oraz jej treści, kredytobiorcy przysługuje roszczenie bądź to o uznanie jej w całości za nieważną (gdy nie jest możliwe dalsze jej funkcjonowanie z pominięciem zakwestionowanych klauzul) lub też za bezskuteczną w zakresie nieuczciwych postanowień (gdy istnieje możliwość dalszego trwania stosunku umownego po wyłączeniu z niego abuzywnych zapisów).
Decydując się więc na podpisanie aneksu, który umożliwiał spłatę bezpośrednio w CHF, kredytobiorca nieświadomie pogarszał swoją pozycję.

Uprawnienie do spłaty bezpośrednio we franku szwajcarskim jest bowiem uprawnieniem dużo słabszym, niż możliwość wyeliminowania mechanizmu waloryzacji.

Kredytobiorca, chcąc skorzystać z rzeczonego uprawnienia, zmuszony jest do zrealizowania szeregu czynności, a więc do podjęcia dodatkowego wysiłku (poszukiwanie odpowiedniego miejsca do sprzedaży waluty, przekazanie jej do banku). Jest więc to rozwiązanie dalece bardziej kosztowne i kłopotliwe dla Frankowicza, niż pominięcie mechanizmu waloryzacji i przeliczenie salda kredytu.

Jakie kroki prawne może podjąć Frankowicz?

W związku z powyższym kredytobiorcy coraz częściej szukają ochrony przed sądem, wnosząc o unieważnienie zawartych umów i zwrot wszystkich wpłaconych rat albo o zwrot nadpłat – różnic pomiędzy kwotami, które rzeczywiście świadczyli, a tymi, które byłyby bankowi należne w oparciu o umowę z wyeliminowanymi klauzulami przeliczeniowymi.

Na marginesie wyłącznie zasygnalizować trzeba, że tak zwane kredyty frankowe obarczone były innymi wadami, takimi jak brak odpowiedniego wywiązania się przez bank z obowiązków informacyjnych, sprzeczność z przepisami Prawa bankowego i zasadami współżycia społecznego, a także wykraczanie poza zasadę swobody umów.

Pomimo wielu zapowiedzi, do dnia dzisiejszego brak jest jednak ustawowego rozwiązania problemów kredytów waloryzowanych kursem franka.

Zwolennicy tezy, że postulowana pomoc Frankowiczom przez państwo jest faworyzowaniem jednego rodzaju kredytobiorców często wskazują, że zawarcie kredytu waloryzowanego kursem CHF podobne było – ze względu na dobrowolne ryzyko i zysk w postaci korzystnego oprocentowania – do gry w kasynie. Państwo zaś nie chroni i nie powinno chronić hazardzistów.

Zasadniczo porównanie to jest prawdziwe. Z tym jednak zastrzeżeniem, że Frankowicze nie mogli poznać zasad gry, a bank – drugi z uczestników – pełnił również rolę krupiera i w pełni dyktował warunki rozgrywki. Wygrana nie była możliwa.

aplikant adwokacki Jakub Hajduk

adwokat Grzegorz Górecki