Kategorie
aktualności

Jak odzyskać pieniądze z polisolokaty?

Polisolokata to myląca nazwa dla ryzykownego produktu inwestycyjnego, który nie ma nic wspólnego z tradycyjną lokatą bankową oraz w małym stopniu pełni funkcję tradycyjnego produktu ubezpieczeniowego.

Polisolokaty cieszyły się dużą popularnością z uwagi na ich rzekome bezpieczeństwo, pewność zysku oraz ominięcie konieczności opodatkowania przychodu z oprocentowania klasycznej lokaty bankowej (tzw. „podatek Belki”).

Polisolokata to właściwie ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK), przez co należy w dużym uproszczeniu rozumieć umowę, na podstawie której klient (ubezpieczony) dokonuje wpłat składek, które następnie są inwestowane w jednostki funduszy inwestycyjnych.

Z czego wynikają tak poważne i powszechne problemy konsumentów z polisolokatami?

W dużym stopniu jest to konsekwencja nieprawidłowości w sprzedaży polisolokat, braku przekazywania pełnych informacji dotyczących produktu przez doradców finansowych, braku informowania o ryzyku inwestycyjnym, a także co najważniejsze z punktu widzenia odzyskania pieniędzy z polisolokaty – o istnieniu i mechanizmie tzw. „opłat likwidacyjnych”.

Opłaty likwidacyjne lub – jak je nazwano w część umów ubezpieczenia na życie z UFK: wartość wykupu –  stanowią konsekwencję przedwczesnego rozwiązania umowy przez konsumenta. Należy zauważyć, że umowy były zawierane zazwyczaj na bardzo długie okresy – nawet 20 lub 30- letnie. Konsument nie wiedział, że do bardzo obszernych, kazuistycznych i pisanych skomplikowanym językiem prawno-finansowym Ogólnych Warunków Ubezpieczenia, dołączany jest dodatkowo załącznik w postaci „tabeli opłat i limitów”, który odczytywany łącznie z OWU przewidywał konieczność poniesienia bardzo wysokich (dochodzących nawet do 100% wpłaconych składek) opłat likwidacyjnych.

Na co należy uważać “inwestując” w polisolokaty?

Mechanizm został przewidziany w ten sposób, że jeżeli konsument zażądał wypłaty środków przed upływem czasu, na jaki umowa została zawarta – towarzystwo ubezpieczeniowe dokonywało „potrącenia” naliczonej opłaty likwidacyjnej z wypłaconymi środkami. W ten sposób zdumieni konsumenci, nawet po kilkunastu latach systematycznego płacenia składek – nie tylko nie otrzymywali obiecanych zysków z zainwestowanych pieniędzy, ale nie zwracano im nawet wpłaconych dotychczas środków.

Opłaty likwidacyjne przewidywały przykładowo przy umowie zawartej na 30 lat, rozwiązanie umowy po upływie 10-letniego okresu płacenia składek – opłata likwidacyjna wynosiła nawet 50 % wszystkich wpłaconych przez ubezpieczonego środków. Za rozwiązanie umowy we wcześniejszym okresie – towarzystwa ubezpieczenie zatrzymywały nawet do 98 % wpłaconych środków.

Jak walczyć o odzyskanie należnych środków z polisolokat?

Nic więc dziwnego, że ubezpieczeni postanowili walczyć o odzyskanie należnych środków, występując na drogę sądową, do Rzecznika Finansowego oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Szybko również okazało się, że roszczenia pokrzywdzonych są uzasadnione i towarzystwa ubezpieczeniowe zmuszone zostały do wypłaty zatrzymanych środków.

Odzyskanie środków z polisolokat stało się możliwe dzięki przyjęciu przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz w ślad za nim sądy powszechne linii orzeczniczej, zgodnie z którą postanowienia przewidujące nakładanie na konsumenta obowiązek zapłaty opłat likwidacyjnych zostały uznane za klauzule niedozwolone (abuzywne).

Dla stwierdzenia, że postanowienie umowne stanowi w istocie klauzulę niedozwoloną niezbędne jest ustalenie, że:

  • umowa jest zawarta z konsumentem (czyli osobą, która nie zawarła przedmiotowej umowy w ramach prowadzonej działalności gospodarczej).
  • postanowienia nie zostaną z konsumentem uzgodnione indywidualnie,
  • postanowienia ukształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rażąco naruszając jego interesy, a przy tym nie będzie dotyczyć głównych świadczeń stron określonych w sposób jednoznaczny.

Konsekwencją stwierdzenia abuzywnego charakteru postanowień jest uznanie ich za niewiążące (niedodane), skutkiem czego towarzystwa zobowiązane są do zwrotu całości zatrzymanej opłaty likwidacyjnej.

Ogromna skala, na jaką działały towarzystwa ubezpieczeniowe przy sprzedaży polisolokat oraz bardzo duża liczba pokrzywdzonych konsumentów skłoniły Prezesa UOKIK do wszczęcia postępowania wyjaśniającego przeciwko 17 towarzystwom, które zakończyło się podpisaniem porozumienia. Towarzystwa ubezpieczeniowe zobowiązały się do obniżenia opłat likwidacyjnych. Konsumentom zaproponowano zwrot części opłaty likwidacyjnej lub pozostawiono możliwość dochodzenia całego roszczenia przed sądem. Co istotne – nawet jeżeli konsument zdecydował się na zawarcie porozumienia – nie pozbawia go to do dochodzenia pozostałej różnicy w postępowaniu sądowym.

Co więcej należy wiedzieć przed podjęciem decyzji o dochodzeniu roszczeń z polisolokat?

Okres ich przedawnienia wynosi 10 lat lub 6 lat od rozwiązania umowy (w zależności od tego kiedy powstało roszczenie).

Należy pamiętać, że każdy przypadek możliwości odzyskania roszczeń z polisolokat powinien być analizowany indywidualnie – tak pod kątem postanowień umowy ubezpieczenia z UFK i OWU, ewentualnych aneksów zmieniających umowę, jak również kwestii ewentualnego przedawnienia roszczeń.

Jeżeli szukasz pomocy związanej z odzyskaniem należności z polisolokat skontaktuj się z nami!

Udzielmy również pomocy prawnej online.

adwokat Agnieszka Wolińska

wolinska@bgka.pl

adwokat Daniel Bieszczad

Kategorie
aktualności

Odszkodowanie za wypadek komunikacyjny

Uczestnictwo w zdarzeniu drogowym może wiązać się nie tylko z uszczerbkiem majątkowym, które najczęściej wynikać będzie z uszkodzenia lub zniszczenia samochodu, ale także z uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią człowieka.

W sytuacji, w której mamy do czynienia jedynie ze szkodą majątkową, zdarzenie określane jest mianem kolizji drogowej. W przypadku, w którym choć jeden z uczestników zdarzenia odniesie obrażenia, będziemy mieli do czynienia z wypadkiem komunikacyjnym (w zależności m.in. od rodzaju obrażeń zdarzenie może być zakwalifikowane jako wykroczenie albo przestępstwo).

W zależności od skutków zdarzenia, poszkodowanemu uczestnikowi wypadku komunikacyjnego przysługuje rekompensata poniesionej szkody w postaci:

odszkodowania za szkodę majątkową (na mieniu lub na osobie),

– zadośćuczynienia za krzywdę, tj. poniesione cierpienia fizyczne i psychicznie (tzw. szkoda niemajątkowa).

Odszkodowanie za wypadek komunikacyjny

przysługuje za szkodę poniesioną wskutek zniszczenia lub uszkodzenia mienia, najczęściej w postaci:

  • uszkodzenia samochodu (poszkodowanemu przysługuje zwrot kosztów naprawy pojazdu, przywracającej go do stanu sprzed szkody),
  • zniszczenia pojazdu (wówczas wysokość odszkodowania powinna odzwierciedlać wartość pojazdu w chwili zdarzenia),
  • uszkodzenie bądź zniszczenie rzeczy przewożonych w samochodzie (np. laptop, telefon komórkowy).

W sytuacji, w której poszkodowany odniósł wskutek wypadku komunikacyjnego obrażenia ciała i konieczne było podjęcie leczenia, odszkodowanie powinno obejmować także zwrot kosztów leczenia, rehabilitacji oraz wszelkich innych celowych kosztów i wydatków np. kosztów szczególnego odżywiania czy pielęgnacji.

Odszkodowanie zw wypadek komunikacyjny a utracone korzyści

Kolejnym elementem odszkodowania za wypadki komunikacyjne są tzw. utracone korzyści, jakie poszkodowany by osiągnął, gdyby mu szkody nie wyrządzono, tj. zwrot utraconych zarobków. Okres leczenia i rehabilitacji wiąże się bowiem z koniecznością zaprzestania w tym czasie aktywności zawodowej. To z kolei przekłada się bezpośrednio na utratę możliwości zarobkowania, szczególnie w przypadku prowadzenia własnej działalności gospodarczej.  Szkoda, powstała wskutek powyższego winna być wyrównana poszkodowanemu przez sprawcę zdarzenia.

Jeżeli poszkodowany, w wyniku wypadku komunikacyjnego stał się inwalidą, zobowiązany do naprawienia szkody powinien także wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu, jeżeli z uwagi na odniesione obrażenia poszkodowany nie będzie mógł wykonywać dotychczasowej profesji.

Niezależnie od powyższego, w niektórych przypadkach odszkodowanie za wypadek komunikacyjny przysługuje także osobie pośrednio poszkodowanej, tj.  jeśli nastąpiła śmierć poszkodowanego. Wówczas osoba bliska ma prawo do:

  • zwrotu kosztów leczenia i pogrzebu zmarłego,
  • odszkodowania, jeżeli wskutek śmierci poszkodowanego nastąpiło znaczne pogorszenie sytuacji życiowej jego najbliższych,
  • zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

Odszkodowanie za wypadek komunikacyjny wypłacane przez ubezpieczyciela z OC sprawcy.

Pomimo tego, że najczęstszymi wypadkami komunikacyjnymi są wypadki samochodowe, to należy pamiętać, iż wypadkiem komunikacyjnym jest zdarzenie nie tylko w ruchu lądowym, lecz także morskim lub powietrznym, jeżeli uczestniczy w tym zdarzeniu choć jeden pojazd. W każdym z tych przypadków, jeżeli skutkiem tego zdarzenia są szkody w majątku lub szkody na osobach w nim uczestniczących, poszkodowanym należne jest odszkodowanie za wypadek komunikacyjny wypłacane przez ubezpieczyciela z OC sprawcy.

Zgodnie bowiem z regulacjami ustawowymi ubezpieczeniem OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest objęta odpowiedzialność cywilna każdej osoby, która kierując pojazdem mechanicznym w okresie trwania odpowiedzialności ubezpieczeniowej, wyrządziła szkodę w związku z ruchem tego pojazdu.

Z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, będącą następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia.

adwokat Magdalena Smędzik

adwokat Daniel Bieszczad

Kategorie
aktualności

Pomoc Frankowiczom. Na czym polega nieuczciwość stosowanych przez banki zapisów?

 

Zgodnie z powszechnie panującą opinią, problem z tak zwanymi kredytami frankowymi rozpoczął się w 2015 roku. Szwajcarski bank centralny uwolnił wówczas kurs franka, do tej pory pozostający w sztywnej harmonii z kursem euro, co spowodowało jego gwałtowny wzrost. Znamiennym pozostaje fakt, że porównanie kursu franka szwajcarskiego z roku 2016 i z roku 2007 wskazuje na zwielokrotnienie niemal stuprocentowe.

Opisywany powyżej pogląd jest jednak wyłącznie częściowo trafny – sednem podnoszonych przez Frankowiczów roszczeń nie jest bowiem to, że zewnętrzne czynniki ekonomiczne wpłynęły na radykalną zmianę kursu CHF względem złotówki.

Pomoc Frankowiczom – diagnoza problemu

Przyczyna późniejszych problemów kredytobiorców tkwiła w zapisach, które znajdowały się w ich umowach już od samego momentu ich zawarcia (a więc od czasu poprzedzającego radykalny wzrost kursu CHF o nawet 10 lat), a które uprawniały banki do jednostronnego oraz dowolnego formułowania stosowanych kursów.

Na mocy bowiem wspomnianych klauzul umownych, bank mógł teoretycznie przeliczać wypłacaną kredytobiorcom kwotę, jak i wysokość poszczególnych rat, przy użyciu mierników w ogóle niezwiązanych z kursem CHF.

Zarówno bowiem wypłata kredytu, jak i jego spłata następowały w złotych, w wysokości ustalonej rzeczonymi zapisami. Kredyty te miały więc charakter walutowy jedynie pozornie.

Klasyczna klauzula waloryzacyjna brzmiała w uproszczeniu:
Bank udziela Kredytobiorcy na Jego wniosek Kredytu waloryzowanego kursem kupna waluty CHF według tabeli kursowej Banku. Kwota Kredytu wyrażona w CHF walucie jest określona na podstawie kursu kupna waluty CHF z tabeli kursowej Banku z dnia i godziny uruchomienia Kredytu/transzy kredytu.

Raty kapitałowo-odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu według kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej Banku obowiązującego na dzień spłaty.

Określenie kursu Franka Szwajcarskiego

Zastosowanie do przedmiotowych umów kredytowych znajdował więc nie kurs średni CHF, którego wahania można było brać pod uwagę (co z kolei stanowi flagowy argument zwolenników stanowiska, że pomoc Frankowiczom jest nieuzasadniona), a kurs określony jednostronnie przez bank i niepodlegający jakiejkolwiek weryfikacji.

Podkreślenia wymaga także okoliczność, że zazwyczaj w treści umowy próżno było szukać informacji:
– o tym, jak kurs tabelaryczny jest ustalany, jakie kryteria są brane pod uwagę, jaka komórka banku go ustala,
– o tym, gdzie kursy są publikowane,
– o ograniczeniach dowolności banku w kształtowaniu rzeczonych kursów.

W konsekwencji kredytobiorca nie mógł przewidzieć, jak wyglądać będzie jego zobowiązanie – bank w każdej chwili mógł zmodyfikować kurs tak, by rata kredytu wzrosła wielokrotnie, bez adekwatnego zmniejszenia salda zadłużenia, nawet jeśli kurs franka nie uległby jakiejkolwiek zmianie. Nie ulega przy tym wątpliwości, że wspomniana nadwyżka stanowiłaby zarobek banku, dla którego – z uwagi na specyfikę prowadzenia ksiąg rachunkowych i stosowanych zabezpieczeń – jakiekolwiek zmiany kursu waluty mają charakter neutralny.

Kredytobiorca a bank

Przypomnieć przy tym należy, że kredytobiorcy występowali przy zawieraniu tego typu umów jako konsumenci, a więc podmioty z definicji słabsze, niż bank – doskonale poinformowany przedsiębiorca, a nadto autor wzoru umowy kredytu. Same zaś porozumienia zawierane były na kilkadziesiąt lat oraz zabezpieczane hipotekami na nieruchomościach – często najbardziej wartościowym i najważniejszym składniku majątku kredytobiorcy.

Problem wydawał się być dostrzeżony przez prawodawcę, który na mocy ustawy z dnia 29 lipca 2011 roku o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, wprowadził możliwość zawarcia aneksów, które pozwalały na spłatę kredytu bezpośrednio w walucie CHF, a więc z pominięciem kursów ustalanych przez bank.

Czy pomoc Frankowiczom zaoferowana przez ustawodawcę była adekwatna?

Na to pytanie należy udzielić odpowiedzi negatywnej.
W zależności od rodzaju umowy kredytu oraz jej treści, kredytobiorcy przysługuje roszczenie bądź to o uznanie jej w całości za nieważną (gdy nie jest możliwe dalsze jej funkcjonowanie z pominięciem zakwestionowanych klauzul) lub też za bezskuteczną w zakresie nieuczciwych postanowień (gdy istnieje możliwość dalszego trwania stosunku umownego po wyłączeniu z niego abuzywnych zapisów).
Decydując się więc na podpisanie aneksu, który umożliwiał spłatę bezpośrednio w CHF, kredytobiorca nieświadomie pogarszał swoją pozycję.

Uprawnienie do spłaty bezpośrednio we franku szwajcarskim jest bowiem uprawnieniem dużo słabszym, niż możliwość wyeliminowania mechanizmu waloryzacji.

Kredytobiorca, chcąc skorzystać z rzeczonego uprawnienia, zmuszony jest do zrealizowania szeregu czynności, a więc do podjęcia dodatkowego wysiłku (poszukiwanie odpowiedniego miejsca do sprzedaży waluty, przekazanie jej do banku). Jest więc to rozwiązanie dalece bardziej kosztowne i kłopotliwe dla Frankowicza, niż pominięcie mechanizmu waloryzacji i przeliczenie salda kredytu.

Jakie kroki prawne może podjąć Frankowicz?

W związku z powyższym kredytobiorcy coraz częściej szukają ochrony przed sądem, wnosząc o unieważnienie zawartych umów i zwrot wszystkich wpłaconych rat albo o zwrot nadpłat – różnic pomiędzy kwotami, które rzeczywiście świadczyli, a tymi, które byłyby bankowi należne w oparciu o umowę z wyeliminowanymi klauzulami przeliczeniowymi.

Na marginesie wyłącznie zasygnalizować trzeba, że tak zwane kredyty frankowe obarczone były innymi wadami, takimi jak brak odpowiedniego wywiązania się przez bank z obowiązków informacyjnych, sprzeczność z przepisami Prawa bankowego i zasadami współżycia społecznego, a także wykraczanie poza zasadę swobody umów.

Pomimo wielu zapowiedzi, do dnia dzisiejszego brak jest jednak ustawowego rozwiązania problemów kredytów waloryzowanych kursem franka.

Zwolennicy tezy, że postulowana pomoc Frankowiczom przez państwo jest faworyzowaniem jednego rodzaju kredytobiorców często wskazują, że zawarcie kredytu waloryzowanego kursem CHF podobne było – ze względu na dobrowolne ryzyko i zysk w postaci korzystnego oprocentowania – do gry w kasynie. Państwo zaś nie chroni i nie powinno chronić hazardzistów.

Zasadniczo porównanie to jest prawdziwe. Z tym jednak zastrzeżeniem, że Frankowicze nie mogli poznać zasad gry, a bank – drugi z uczestników – pełnił również rolę krupiera i w pełni dyktował warunki rozgrywki. Wygrana nie była możliwa.

Kancelaria Adwokacka BGKA oferuje pomoc Frankowiczom poprzez wniesienie o unieważnienie zawartych umów i zwrot wszystkich wpłaconych rat albo o zwrot nadpłat.

aplikant adwokacki Jakub Hajduk

adwokat Grzegorz Górecki

Kategorie
aktualności

Klauzula shotgun, czyli jak szybko rozstrzygnąć konflikt wspólników

Konflikt między wspólnikami spółki z o.o. albo spółki akcyjnej może doprowadzić nawet do jej likwidacji, ze szkodą dla wspólników i samej spółki. Aby uniknąć takiego scenariusza, wspólnicy powinni zabezpieczyć się już na etapie zawiązywania spółki.

W tym celu, do umowy między wspólnikami powinno zostać wpisane postanowienie, które pozwoli na rozstrzygnięcie sporu i kontynuowanie działalności spółki według koncepcji jednej ze stron. Wśród klauzul umownych pozwalających na tego rodzaju rozstrzygnięcie jest tzw. klauzula shotgun.

Klauzula ta polega na tym, że każdy ze wspólników, w razie konfliktu dotyczącego działalności spółki, ma prawo złożyć drugiemu wspólnikowi ofertę nabycia jego udziałów. Drugi wspólnik jest wówczas zobowiązany albo przyjąć ofertę i zbyć całość udziałów albo odkupić od pierwszego wspólnika jego udziały po cenie wynikającej z oferty.

Zaletą klauzuli shotgun jest to, że ma ona sprawiedliwy charakter. Wspólnik składający ofertę zakupu udziałów musi bowiem uczciwie wycenić udziały drugiego wspólnika, dlatego że jeśli drugi wspólnik odrzuci jego ofertę, będzie miał prawo odkupić udziały pierwszego wspólnika po tej samej cenie. Jeśli więc korzystający z klauzuli shotgun zaniży w swej ofercie udziały swojego wspólnika, to ryzykuje, że oferta zostanie odrzucona a jego własne udziały będą musiały być zbyte po tej samej cenie.

Kolejną zaletą klauzuli shotgun jest to, że eliminuje ona ryzyko pata decyzyjnego w firmie i pozwala na jej dalsze funkcjonowanie.

Klauzula shotgun jest także nazywana klauzulą Texas shoot out.

Nawiązanie do pojedynku rewolwerowców nie jest przypadkowe, albowiem kto pierwszy użyje broni (czytaj: oferty nabycia udziałów wspólnika) ten dysponuje przewagą czasową i może nabyć udziały wspólnika. Jeśli jednak chybi (oferta będzie za niska), to drugi z rewolwerowców odpowie ogniem (odrzuci jego ofertę korzystając z możliwości zakupu udziałów pierwszego wspólnika za tę samą cenę).

Opisywane rozwiązanie doskonale sprawdza się w spółkach z o.o. lub akcyjnych:

  • o niewielkiej liczbie udziałowców (najlepiej dwóch), którzy posiadają taką samą liczbę udziałów (po 50%)
  • zawiązywanych przez wspólników branżowych (np. dwóch architektów, dwóch programistów)
  • w małych i średnich przedsiębiorstwach, prowadzonych osobiście przez samych wspólników
  • w których co prawda jeden wspólnik posiada większość udziałów, ale drugi wspólnik, z uwagi na zapisy umowy spółki może skutecznie blokować istotne decyzje

adwokat Daniel Bieszczad
bieszczad@bgka.pl