Kategorie
aktualności

Co to są dobra osobiste?

Dobra osobiste człowieka to w szczególności zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania, twórczość naukowa, artystyczna, wynalazcza i racjonalizatorska.

Powyższy katalog nie jest jednak zamknięty, zawiera jedynie przykładowe wyliczenie dóbr osobistych. Z istoty zmienności katalogu dóbr osobistych wynika, że wraz ze zmianami stosunków
społecznych w powyższym katalogu mogą pojawiać się „nowe” dobra osobiste podlegające ochronie prawnej. W trakcie ewolucji stosunków społecznych doktryna i orzecznictwo polskich sądów uznały za podlegające ochronie prawnej takie dobra osobiste jak m.in.: prawo najbliższej rodziny do pochowania osoby zmarłej oraz do pamięci o niej, prawo do spokojnego korzystania z mieszkania, intymności i prywatności życia, płci człowieka. Brak jest w kodeksie cywilnym wyczerpującej odpowiedzi na pytanie co to są dobra osobiste.

Trafnie wskazuje się w literaturze, że dobra osobiste są „wartościami o charakterze niemajątkowym, wiążącymi się z osobowością człowieka, uznanymi powszechnie w społeczeństwie”  (P. Księżak [w:] Kodeks cywilny…, red. M. Pyziak-Szafnicka, kom. do art. 23, nt.
1).
W orzecznictwie sądów polskich jest jednak wiele przykładowych odpowiedzi na pytanie, co to są dobra osobiste. I tak, Sąd Najwyższy wskazuje w swoim dorobku orzeczniczym, że dobrem osobistym jest np.:

  • dobre imię, renoma i dobra opinia innych ludzi, szacunek, jakim się cieszy osoba w swoim środowisku,
  • prawo do niezakłóconego wyznawanie lub praktykowanie wybranej religii, tradycja rodzinna rozumiana jako dziedzictwo, spuścizna, utożsamianie się z dokonaniami i wartościami reprezentowanymi przez przodków,
  • sfera uczuciowa związana z kultem pamięci osoby najbliższej,
  •  tytuł zawodowy magistra jest dobrem osobistym pracownika,
  • nazwa zespołu artystycznego – w braku odmiennej umowy w tym względzie – stanowi dobro osobiste wszystkich jego członków,
  • nazwa użytkownika, którą posługuje się osoba korzystająca z serwisu internetowego.

Niektóre orzeczenia wskazują także, co nie jest dobrem osobistym i w konsekwencji nie podlega ochronie. Poniżej kilka przykładów:

  • ujawnienie przez sędziego podczas rozprawy choroby strony nie stanowi naruszenia jej dóbr osobistych w postaci prawa do prywatności i godności osobistej,
  • prawo do spokojnego wypoczynku (urlopu) nie jest dobrem osobistym (jednak zachowanie się organizatora turystyki może naruszać dobra osobiste),
  • prawo do niezakłóconego korzystania z energii elektrycznej nie jest dobrem osobistym,
  • wolność wyboru obrońcy w postępowaniu karnym lub dyscyplinarnym nie stanowi dobra osobistego.

Dobra osobiste pozostają pod ochroną nie tylko prawa cywilnego. Odpowiedzi na pytanie co to są dobra osobiste można poszukiwać także w Konstytucji RP., która wymienia dobra osobiste
takie jak: wolności i prawa człowieka i obywatela, czy przyrodzoną, niezbywalną i nienaruszalną godność człowieka.

W dalszych przepisach Konstytucji RP (art. 38, 41, 47-53) wymieniono kolejne dobra osobiste, a mianowicie:

  • prawo do życia,
  • nietykalność osobistą i wolność osobistą;
  • ochronę życia prywatnego, życia rodzinnego, czci, dobrego imienia oraz decydowania o swoim życiu osobistym;
  • wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się;
  • nienaruszalność mieszkania (pomieszczenia lub pojazdu);
  • wolność poruszania się,
  • wolność sumienia i religii,
  • wolność myśli, która polega na wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Należy pamiętać, że powyższe wyliczenia są jedynie przykładowe, a aby odpowiedzieć na pytanie co to są dobra osobiste i czy konkretna wartość niematerialna stanowi takie dobro, każdorazowo należy przeanalizować literaturę oraz orzecznictwo sądów w tym zakresie.
Obowiązujące przepisy dają bowiem sędziemu dużą swobodę interpretacji przedmiotowego pojęcia.

adwokat Magdalena Smędzik smedzik@bgka.pl
adwokat Daniel Bieszczad bieszczad@bgka.pl

Kategorie
aktualności odszkodowania

Zadośćuczynienie a odszkodowanie

W języku potocznym pojęcia zadośćuczynienia i odszkodowania używane są zamiennie dla określenia rekompensaty poniesionych szkód. Na kanwie jednak prawa cywilnego pomiędzy wymienionymi definicjami zachodzą doniosłe różnice.

Podstawową odrębnością pomiędzy zadośćuczynieniem a odszkodowaniem jest rodzaj poniesionej szkody.

Czym jest odszkodowanie?

Podstawowym celem odszkodowania jest wyrównanie straty, która została poniesiona w sferze zewnętrznej i materialnej. Innymi słowy, odszkodowanie stanowi instrument zrekompensowania szkody majątkowej – uszczerbku w stanie posiadanie. Przykładem tego typu szkody może być usterka samochodu w wyniku wypadku, namoknięcie ścian budynku wskutek usterki kanalizacji czy  utrata korzyści będąca konsekwencją wadliwego wykonania kontraktu przez jego drugą stronę.

Naprawienie szkody może nastąpić – wedle wyboru poszkodowanego – bądź to poprzez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź to poprzez uregulowanie adekwatnej kwoty pieniężnej. Jednakże gdyby przywrócenie stanu poprzedniego było niemożliwe albo gdyby pociągało za sobą nadmierne trudności lub koszty, roszczenie poszkodowanego ograniczyć się musi do świadczenia pieniężnego.

Nie ulega wątpliwości, że w praktyce odszkodowanie przyjmuje zwykle formę finansowej rekompensaty poniesionego uszczerbku.

Zazwyczaj określenie wysokości szkody nie jest zadaniem skomplikowanym. Często wynika ona z dokumentów towarzyszących procesowi naprawy (rachunek z warsztatu samochodowego, faktury VAT za prace wykonane celem odbudowy domu i tym podobne).

Sprawa staje się bardziej złożona w momencie, w którym obok wyrównania poniesionej straty (tak zwane damnum emergens) poszkodowany dążył będzie także do rekompensaty utraconych korzyści (tak zwane lucrum cessans), czyli wszystkiego co osiągnąłby, gdyby nie doszło do zdarzenia. Wówczas konieczne stanie się skompletowanie takich środków dowodowych, które w sposób jednoznaczny pozwolą ustalić jakie korzyści przypadłyby w udziale osobie dotkniętej szkodą (umowy, promesy, często także ekspertyzy i prognozy).

Pomimo, że szkoda materialna kojarzyć się może wyłącznie z ubytkiem w dobrach majątkowych, warto zwrócić uwagę również na dwa mniej oczywiste rodzaje odszkodowania wymienione przez ustawodawcę wprost w Kodeksie cywilnym. Mowa tu o naprawieniu szkody związanej z uszkodzeniem ciała lub wywołaniem rozstroju zdrowia, a także o odszkodowaniu za znaczne pogorszenie sytuacji życiowej wynikającej ze śmierci osoby najbliższej. Szczegółowe jednak  opisanie wyżej wymienionych instytucji przekracza zakres niniejszego artykułu.

Czym jest zadośćuczynienie?

Zadośćuczynienie to nic innego, niż forma pieniężnej rekompensaty za poniesioną szkodę niemajątkową – krzywdę psychiczną i fizyczną. Jego celem jest złagodzenie konsekwencji o charakterze wewnętrznym, niematerialnym, takich jak cierpienia wywołane uszkodzeniami ciała, utratą osoby najbliższej lub innymi traumatycznymi przeżyciami. Szczególnym rodzajem zadośćuczynienia jest rekompensata za naruszenie dóbr osobistych.

O ile w przypadku odszkodowania oszacowanie straty wydaje się kwestią intuicyjną i jasną, o tyle w przypadku określenia wymiaru szkody oprzeć należy się na szeregu niedookreślonych i całkowicie subiektywnych kryteriów.  Stale uzupełniany przez orzecznictwo i literaturę katalog tego typu okoliczności obejmuje między innymi następujące przykładowe spektrum: rozmiar doznanych negatywnych emocji, wymiar, nasilenie i czas trwania cierpienia, intensywność cierpień psychicznych, poczucie osamotnienia oraz nieodwracalność skutków wypadku.

W ewentualnym procesie często nieodzownym staje się więc zasięgnięcie opinii biegłego. Również jednak i tego typu środek dowodowy nie zawsze  umożliwia dokładną kalkulację poniesionej krzywdy – oczywistym jest bowiem, że każdy człowiek odczuwa cierpienie i inne dolegliwości w sposób odmienny i indywidualny.

Nierzadkim zjawiskiem jest również automatyczne określanie przez sąd zadośćuczynienia w wysokości podobnej do zasądzonych na rzecz innych osób w analogicznych sprawach w tym samym regionie. Prowadzi to do wykształcenia w praktyce sądowniczej swoistego niepisanego taryfikatora zadośćuczynienia. Ocena, czy to zjawisko ma charakter pozytywny, czy też negatywny przekroczyłaby jednak znacznie ramy niniejszego wpisu.

Zadośćuczynienie a odszkodowanie – czy można dochodzić ich równocześnie?

Nie ma przeszkód, by odpowiedź na powyższe pytanie była twierdząca.

Jedno zdarzenie może bowiem wywołać szkodę zarówno w sferze majątkowej, jak i niemajątkowej. Klasycznym przykładem takiej sytuacji jest wypadek samochodowy, w wyniku którego może dojść do uszkodzenia pojazdu, rozstroju zdrowia uczestnika zdarzenia, a w jego konsekwencji długotrwałego bólu i cierpienia.

W takim przypadku po stronie poszkodowanego zaktualizuje się możliwość dochodzenia od sprawcy (lub innego podmiotu zobowiązanego, takiego jak ubezpieczyciel) jednocześnie odszkodowania i zadośćuczynienia.

Konkludująca wskazać należy, że choć akceptowalne jest zamienne używanie pojęć zadośćuczynieniaodszkodowania w języku dnia codziennego, to w momencie dochodzenia roszczeń, kiedy ściśle trzymać należy się formalnej siatki pojęć, takie uproszczenie jest nie do przyjęcia.

Konieczne wówczas staje się rozstrzygnięcie dylematu, czy poniesiona szkoda ma charakter materialny, czy też niematerialny – właśnie to kryterium decyduje bowiem o charakterze środka, z jakiego skorzystać możemy by zrekompensować skutki niekorzystnego zdarzenia.

aplikant adwokacki Jakub Hajduk

hajduk@bgka.pl

adwokat Daniel Bieszczad

bieszczad@bgka.pl

Kategorie
aktualności

Umorzenie kredytu bankowego

Uzyskując dofinansowanie w postaci kredytu bankowego liczyć należy się nie tylko z niewątpliwą korzyścią w postaci otrzymania środków pieniężnych, ale przede wszystkim  z szeregiem zobowiązań, wśród których na pierwszy plan wysuwa się konieczność zwrotu pożyczonej kwoty powiększonej o odsetki, marżę i inne należności banku.

Często jednak terminowa spłata zobowiązania może stać się wyjątkowo uciążliwa lub nawet niewykonalna. Twierdzenie to zachowuje szczególną aktualność wobec trudnej sytuacji finansowej zarówno wielu przedsiębiorców, jak i konsumentów, wywołanej epidemią COVID-19.

Kołem ratunkowym okazać się może umorzenie kredytu bankowego. Jednak już na tym etapie podkreślić trzeba, iż jest to procedura trudna i w przeważającej części uzależniona od dobrej woli banku.

W jakiej sytuacji bank może zdecydować się na umorzenie kredytu?

Bank, jak każdy przedsiębiorca, szacuje zysk i ryzyko. Oceniając wniosek o umorzenie kredytu musi on więc dojść do przeświadczenia, że wyjście to jest dla niego opłacalne z ekonomicznego punktu widzenia.

Dopiero więc w momencie, w którym bank stwierdzi, iż koszty egzekucji przekroczą spodziewaną wartość odzyskanego świadczenia, wniosek o umorzenie kredytu bankowego może przynieść pozytywny skutek.  Również w takiej sytuacji liczyć się jednak trzeba z możliwością, że wybrana zostanie inna opcja, na przykład sprzedaż wierzytelności do firmy windykacyjnej.

Jakie czynniki wypłynąć mogą na umorzenie kredyt bankowego?

Tytułem przykładu wymienić należy:

– długotrwałą chorobę lub utratę zdolności do zarobkowania,

– śmierć jednego z kredytobiorców (na przykład małżonka),

– utratę majątku wskutek wystąpienia siły wyższej – pożaru, powodzi lub innej klęski żywiołowej.

Istotne jest, by trudności nie miały charakteru przejściowego, jak chociażby utrata pracy.

W przypadku wystąpienia mniej poważnych okoliczności, nie wskazujących jednak na rychłą zmianę (na przykład utrata większej części majątku w wyniku nieudanej inwestycji), wartym rozważenia krokiem jest podjęcie starań o częściowe umorzenie kredytu bankowego. Paradoksalnie takie rozwiązanie może być korzystne dla banku – niższe zobowiązanie oznacza niższe raty, niższe raty z kolei – bardziej prawdopodobne uregulowanie długu.

Umorzenie kredytu studenckiego

Szczególną grupę kredytobiorców stanowią beneficjenci kredytów studenckich, którzy mają znacznie większą szansę na umorzenie swojego zobowiązania. Przede wszystkim kwestię tę regulują przepisy powszechnie obowiązujące (Ustawa o szkolnictwie wyższym i nauce) – instytucja kredytująca pozbawiona jest więc pełnej swobody decyzyjnej, odmiennie niż w przypadku klasycznych kredytów bankowych.

Kredyt studencki może być częściowo umorzony w przypadku wyróżniającego ukończenia studiów lub przy wystąpieniu szczególnej sytuacji życiowej, w całości zaś – w przypadku trwałej utraty zdolności do spłaty zobowiązania, braku prawnych możliwości dochodzenia roszczeń od kredytobiorcy lub jego śmierci.

Sądowe umorzenie kredytu bankowego – upadłość konsumencka

Upadłość konsumencka to stale zyskujący popularność środek do oddłużenia osób, które utraciły możliwość regulowania zobowiązań nie z własnej winy, przy jednoczesnym uwzględnieniu interesów wierzycieli.

W przypadku pozytywnego rozpatrzenia przez sąd stosownego wniosku, może on bądź to umorzyć zobowiązania bez ustalania planu spłaty wierzycieli, bądź to ustalić tego typu plan i umorzyć zobowiązania dopiero po jego wykonaniu. Co oczywiste, umorzenie może objąć także wierzytelności przysługujące bankowi z tytułu udzielonego kredytu.

Umorzenie kredytu bankowego – konsekwencje podatkowe

Warto zwrócić uwagę, że chociaż w wyniku umorzenia kredytu bankowego kredytobiorca faktycznie nie otrzymuje żadnych środków, w ocenie organów skarbowych stanowi ono źródło przychodu.  Optyka ta opiera się na założeniu, że skoro kredytobiorca dostał od banku pieniądze, których następnie nie musi zwracać, to staje się on wzbogacony.

W praktyce oznacza to, że umorzenie kredytu bankowego powinno znaleźć się w rocznym zeznaniu podatkowym jako źródło przychodu.

Reasumując, jeśli mamy problem z terminowym regulowaniem rat kredytu, a dotknęła nas nadzwyczajna sytuacja życiowa, warto rozważyć zwrócenie się do banku z wnioskiem o umorzenie zobowiązania w całości lub w części. Pomimo faktu, że rozwiązanie to uzależnione jest zazwyczaj od dobrej woli banku, w razie pozytywnego rozstrzygnięcia pozwoli uwolnić się z opresji związanych z przymusową egzekucją długu.

aplikant adwokacki Jakub Hajduk

hajduk@bgka.pl

adwokat Grzegorz Górecki

gorecki@bgka.pl

Kategorie
aktualności

Przedawnienie długu

Przedawnienie to instytucja prawa dająca możliwość uchylenia się dłużnika od zaspokojenia roszczenia po upływie określonego terminu. Zadłużenie nie przestaje jednak obowiązywać.

Przyjmuje ono jedynie inną formę – tzw. zobowiązania naturalnego – wyłączającą możliwość jego egzekwowania na drodze postępowania sądowego. Zaznaczyć należy, iż jeśli dłużnik nieświadomy faktu, iż jego zobowiązanie uległo przedawnieniu, dobrowolnie zaspokoi roszczenie, nie może on następnie domagać się zwrotu uiszczonej należności na drodze postępowania sądowego. Z drugiej strony, dłużnik poczuwający się w obowiązku do uregulowania swojej należności, może zrzec się korzystania z prawa do uchylenia się od spłaty i wykonać zobowiązanie.

Co ulega przedawnieniu?

Przedawnieniu ulegają jedynie roszczenia majątkowe, to jest roszczenia, których wartość można wyrazić w pieniądzu. Roszczenia majątkowe, które pomimo swojego charakteru pieniężnego nie ulegają przedawnieniu to głównie roszczenia z dziedziny prawa rzeczowego, wynikające z prawa własności tj. żądanie zniesienia współwłasności przez właścicieli rzeczy wspólnej, roszczenie o wydanie nieruchomości (windykacyjne) oraz roszczenie o zaprzestanie naruszeń na nieruchomości (negatoryjne). Niedopuszczalne jest podnoszenie zarzutu przedawnienia w przypadku roszczeń niemajątkowych (sprawy rodzinne, sprawy o naruszenie dóbr osobistych).

Rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia

Rozpoczęcie biegu terminu przedawnienia rozpoczyna się od dnia gdy roszczenie staje się wymagalne – to znaczy aktualizuje się obwiązek dłużnika do spełnienia świadczenia w sposób zgodny z treścią zobowiązania. Terminy przedawnienia są różne – w zależności charakteru zobowiązania (na przykład od rodzaju zawieranej umowy, czy popełnionego czynu niedozwolonego). Jednak co do zasady wynoszą one 6 lat w przypadku roszczeń o charakterze ogólnym albo 3 lata w przypadku roszczeń związanych z zaspokajaniem świadczeń okresowych, a także roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

W dniu 9 lipca 2018 roku weszła w życie ustawa z dnia 13 kwietnia 2018 roku o zmianie ustawy kodeks cywilny oraz niektórych innych ustaw, nowelizująca przepisu kodeksu cywilnego dotyczące między innymi przedawnienia roszczeń.

Nowelizacja wprowadza istotne zmiany w tym zakresie:

skrócenie terminu przedawnienia roszczeń ogólnych (majątkowych), przewidzianych dla dochodzenia roszczeń niebędących roszczeniami okresowymi i niezwiązanych z prowadzeniem działalności gospodarczej z dziesięciu do sześciu lat,

– skrócenie terminu przedawnienia  roszczeń stwierdzonych prawomocnym orzeczeniem sądu lub innego organu powołanego do rozpoznawania spraw danego rodzaju albo orzeczeniem sądu polubownego, jak również roszczeń stwierdzonych ugodą zawartą przed sądem albo sądem polubownym, albo ugodą zawartą przed mediatorem i zatwierdzoną przez sąd,

– obowiązek oznaczenia daty wymagalności roszczenia w pozwie w sprawach o zasądzenie roszczenia,

– wprowadzenie odrębnych reguł dotyczących przedawnienia roszczeń przysługujących przeciwko konsumentom, zgodnie z którymi upływ terminu przedawnienia roszczeń przysługujących przedsiębiorcom wobec konsumentów powoduje z mocy samego prawa skutek w postaci niemożliwości skutecznego zaspokojenia roszczenia.

W wypadku żądania zapłaty przedawnionego roszczenia przeciwko konsumentowi, sąd z urzędu oddali powództwo, chyba, że jego uwzględnienia wymagają względy słuszności takie jak: długość terminu przedawnienia, czas jaki upłynął od upływu terminu przedawnienia do chwili dochodzenia roszczenia, okoliczności, które spowodowały, że osoba uprawniona do dochodzenia roszczenia nie zrobiła tego w terminie, a także zachowanie uprawnionego.

Upływ terminu przedawnienia

Ponadto, ustawodawca zdecydował się również na wprowadzenie odmiennego niż dotychczas sposobu liczenia upływu terminu przedawnienia. Na podstawie znowelizowanego art. 118 zd. 2 k.c. koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego. Zasada ta dotyczy zarówno ogólnych terminów przedawnienia, jak i przewidzianych dla dochodzenia roszczeń będących roszczeniami okresowymi i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. Zatem w tych wypadkach, ostatnim dniem terminu przedawnienia będzie dzień 31 grudnia roku obliczony jako ostatni rok przedawnienia.

Ciekawie sytuacja przedstawia się w przypadku gdy w celu wyegzekwowania należności zasądzonej wykonalnym orzeczeniem sądu wszczęte zostanie postępowanie egzekucyjne. Z chwilą złożenia wniosku o wszczęcie egzekucji niejako zawieszeniu ulega bieg terminu przedawnienia roszczeń, który biegnie dalej dopiero z momentem wydania postanowienia o umorzeniu postępowania egzekucyjnego, na przykład z uwagi na jego bezskuteczność. Nierzadko pojawiają się sytuacje sprzedaży zadłużenia przez poprzednich wierzycieli i wstąpienia w prawa dotychczasowego przez nowego wierzyciela (np. firmę windykacyjną) na zasadzie cesji wierzytelności. Nowy wierzyciel, który udowodni przejście uprawnień na jego rzecz dokumentem urzędowym lub prywatnym z podpisem urzędowo poświadczonym, może domagać się od dłużnika zwrotu zaległych należności na zasadach jakie obowiązywały poprzedniego wierzyciela.

W celu przerwania biegu terminu przedawnienia czujny wierzyciel powinien bądź to dokonać jakiejkolwiek czynności powodującej powstanie stanu zawisłości sprawy przed sądem (np. złożyć pozew), bądź dążyć do wszczęcia postępowania mediacyjnego, albo po prostu wyegzekwować na dłużniku spełnienie świadczenia. Jeśli nie zrobi tego we wskazanym terminie, pozostaje mu powołanie się w postępowaniu przed sądem na art. 5 k.c. i argumentowanie, iż w określonym stanie faktycznym działanie dłużnika polegające na podniesieniu zarzutu przedawnienia było sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Wierzyciel musi ponadto udowodnić że jego bezczynność w dochodzeniu roszczeń była usprawiedliwiona wyjątkowymi okolicznościami dotyczącymi jego osoby, bądź przyczynami niezależnymi od obu stron.

Karolina Pawnik

Aplikant adwokacki

pawnik@bgka.pl

Daniel Bieszczad

Adwokat

bieszczad@bgka.pl

Kategorie
aktualności

Kredyt konsolidacyjny bez hipoteki (gotówkowy)

Kredyt konsolidacyjny bez hipoteki (gotówkowy) to jeden z wielu produktów bankowych, oferowanych klientom.

Konsolidacja zadłużenia polega, w dużym uproszczeniu na połączeniu kilku zobowiązań obciążających kredytobiorcę w jedno. Wielu z nas posiada szereg mniejszych zobowiązań bankowych, często w różnych bankach lub instytucjach para bankowych, w konsekwencji miesięcznie spłaca kilka rat z tytułu oddzielnie zawieranych umów.

Kredyt konsolidacyjny – co oznacza?

Kredyt konsolidacyjny to nowy kredyt, udzielony przez bank, którego kwota nie jest jednak przelewana na konto kredytobiorcy, lecz na konto wierzycieli. Tym samym dotychczasowe zobowiązania, zaciągnięte u innych podmiotów zostają w ten sposób  spłacone. Kredytobiorca pozostaje z jednym zobowiązaniem z tytułu kredytu konsolidacyjnego.

Korzyści kredytu konsolidacyjnego

Korzyścią płynącą z  zawarcia umowy kredytu konsolidacyjnego jest przede wszystkim to, że kredytobiorca po konsolidacji dotychczasowych kredytów lub pożyczek opłaca, od tego momentu jedną ratę. Często zdarza się, że rata ta jest niższa od sumy wszystkich płaconych dotychczas rat miesięcznych, a warunki kredytu konsolidacyjnego są dla kredytobiorcy finalnie bardziej korzystne niż warunki dotychczasowych pojedynczo zawieranych umów. To jednak zależy od konkretnej oferty danego banku.

Zabezpieczenie

Kredyt konsolidacyjny może być zabezpieczony hipoteką (wówczas bank, przy braku regulowania przez kredytobiorcę zobowiązania do spłaty kredytu może zaspokoić swoją wierzytelność z nieruchomości),  ale w przypadku mniejszych zobowiązań, które nie obejmują kredytu  hipotecznego, możliwym jest zawarcie umowy o kredyt konsolidacyjny bez hipoteki.

Warunki, jakie muszą być spełnione przez kredytobiorcę, aby otrzymać kredyt konsolidacyjny bez hipoteki są analogiczne do tych, jakie klient musi spełnić przy zaciąganiu pozostałych zobowiązań kredytowych.

Kredyt konsolidacyjny bez hipoteki – czego musi spodziewać się kredytobiorca?

Z uwagi na to, że udzielając kredytu konsolidacyjnego bez hipoteki bank ponosi większe ryzyko w zakresie niezaspokojenia swoich roszczeń z tytułu niespłaconego zobowiązania przez kredytobiorcę, należy spodziewać się bardzo szczegółowej analizy naszej zdolności kredytowej. W celu weryfikacji zdolności kredytowej (procedura jest tożsama jak przy zaciąganiu każdego innego zobowiązania kredytowego) bank może zażądać przedłożenia w tym celu takich dokumentów, jak np. zaświadczenie o aktualnym stanie zadłużenia, uwzględniające wszystkie kredyty lub pożyczki. Kredyt konsolidacyjny bez hipoteki przyznawany jest osobom zadłużonym, które jednak posiadają odpowiednią zdolność kredytową oraz pozytywną ocenę wiarygodności kredytowej.

Kredyt konsolidacyjny bez hipoteki w swojej ofercie posiadają praktycznie wszystkie największe banki w Polsce. Decydując się jednak na skorzystanie z konsolidacji swoich zobowiązań i dokonując wyboru oferty konkretnego banku należy z dużą precyzją zapoznać się z treścią samej umowy o kredyt konsolidacyjny bez hipoteki, jak również z Ogólnymi Warunkami Umowy lub Regulaminem, które najczęściej stanowią załączniki do umowy kredytu. Szczególną uwagę należy zwrócić na postanowienia umowne, dotyczące RRSO. Rzeczywista roczna stopa oprocentowania wskazuje bowiem na całkowitą kwotę kosztów, jakie kredytobiorca będzie ponosił z tytułu kredytu w stosunku rocznym.

Jeśli szukasz pomocy prawnej w tym zakresie skontaktuj się z nami! Udzielamy także porad prawnych online.

adwokat Magdalena Smędzik smedzik@bgka.pl

adwokat Grzegorz Górecki gorecki@bgka.pl

Kategorie
aktualności

Jak odzyskać pieniądze z polisolokaty?

Polisolokata to myląca nazwa dla ryzykownego produktu inwestycyjnego, który nie ma nic wspólnego z tradycyjną lokatą bankową oraz w małym stopniu pełni funkcję tradycyjnego produktu ubezpieczeniowego.

Polisolokaty cieszyły się dużą popularnością z uwagi na ich rzekome bezpieczeństwo, pewność zysku oraz ominięcie konieczności opodatkowania przychodu z oprocentowania klasycznej lokaty bankowej (tzw. „podatek Belki”).

Polisolokata to właściwie ubezpieczenie na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK), przez co należy w dużym uproszczeniu rozumieć umowę, na podstawie której klient (ubezpieczony) dokonuje wpłat składek, które następnie są inwestowane w jednostki funduszy inwestycyjnych.

Z czego wynikają tak poważne i powszechne problemy konsumentów z polisolokatami?

W dużym stopniu jest to konsekwencja nieprawidłowości w sprzedaży polisolokat, braku przekazywania pełnych informacji dotyczących produktu przez doradców finansowych, braku informowania o ryzyku inwestycyjnym, a także co najważniejsze z punktu widzenia odzyskania pieniędzy z polisolokaty – o istnieniu i mechanizmie tzw. „opłat likwidacyjnych”.

Opłaty likwidacyjne lub – jak je nazwano w część umów ubezpieczenia na życie z UFK: wartość wykupu –  stanowią konsekwencję przedwczesnego rozwiązania umowy przez konsumenta. Należy zauważyć, że umowy były zawierane zazwyczaj na bardzo długie okresy – nawet 20 lub 30- letnie. Konsument nie wiedział, że do bardzo obszernych, kazuistycznych i pisanych skomplikowanym językiem prawno-finansowym Ogólnych Warunków Ubezpieczenia, dołączany jest dodatkowo załącznik w postaci „tabeli opłat i limitów”, który odczytywany łącznie z OWU przewidywał konieczność poniesienia bardzo wysokich (dochodzących nawet do 100% wpłaconych składek) opłat likwidacyjnych.

Na co należy uważać „inwestując” w polisolokaty?

Mechanizm został przewidziany w ten sposób, że jeżeli konsument zażądał wypłaty środków przed upływem czasu, na jaki umowa została zawarta – towarzystwo ubezpieczeniowe dokonywało „potrącenia” naliczonej opłaty likwidacyjnej z wypłaconymi środkami. W ten sposób zdumieni konsumenci, nawet po kilkunastu latach systematycznego płacenia składek – nie tylko nie otrzymywali obiecanych zysków z zainwestowanych pieniędzy, ale nie zwracano im nawet wpłaconych dotychczas środków.

Opłaty likwidacyjne przewidywały przykładowo przy umowie zawartej na 30 lat, rozwiązanie umowy po upływie 10-letniego okresu płacenia składek – opłata likwidacyjna wynosiła nawet 50 % wszystkich wpłaconych przez ubezpieczonego środków. Za rozwiązanie umowy we wcześniejszym okresie – towarzystwa ubezpieczenie zatrzymywały nawet do 98 % wpłaconych środków.

Jak walczyć o odzyskanie należnych środków z polisolokat?

Nic więc dziwnego, że ubezpieczeni postanowili walczyć o odzyskanie należnych środków, występując na drogę sądową, do Rzecznika Finansowego oraz Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Szybko również okazało się, że roszczenia pokrzywdzonych są uzasadnione i towarzystwa ubezpieczeniowe zmuszone zostały do wypłaty zatrzymanych środków.

Odzyskanie środków z polisolokat stało się możliwe dzięki przyjęciu przez Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz w ślad za nim sądy powszechne linii orzeczniczej, zgodnie z którą postanowienia przewidujące nakładanie na konsumenta obowiązek zapłaty opłat likwidacyjnych zostały uznane za klauzule niedozwolone (abuzywne).

Dla stwierdzenia, że postanowienie umowne stanowi w istocie klauzulę niedozwoloną niezbędne jest ustalenie, że:

  • umowa jest zawarta z konsumentem (czyli osobą, która nie zawarła przedmiotowej umowy w ramach prowadzonej działalności gospodarczej).
  • postanowienia nie zostaną z konsumentem uzgodnione indywidualnie,
  • postanowienia ukształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami rażąco naruszając jego interesy, a przy tym nie będzie dotyczyć głównych świadczeń stron określonych w sposób jednoznaczny.

Konsekwencją stwierdzenia abuzywnego charakteru postanowień jest uznanie ich za niewiążące (niedodane), skutkiem czego towarzystwa zobowiązane są do zwrotu całości zatrzymanej opłaty likwidacyjnej.

Ogromna skala, na jaką działały towarzystwa ubezpieczeniowe przy sprzedaży polisolokat oraz bardzo duża liczba pokrzywdzonych konsumentów skłoniły Prezesa UOKIK do wszczęcia postępowania wyjaśniającego przeciwko 17 towarzystwom, które zakończyło się podpisaniem porozumienia. Towarzystwa ubezpieczeniowe zobowiązały się do obniżenia opłat likwidacyjnych. Konsumentom zaproponowano zwrot części opłaty likwidacyjnej lub pozostawiono możliwość dochodzenia całego roszczenia przed sądem. Co istotne – nawet jeżeli konsument zdecydował się na zawarcie porozumienia – nie pozbawia go to do dochodzenia pozostałej różnicy w postępowaniu sądowym.

Co więcej należy wiedzieć przed podjęciem decyzji o dochodzeniu roszczeń z polisolokat?

Okres ich przedawnienia wynosi 10 lat lub 6 lat od rozwiązania umowy (w zależności od tego kiedy powstało roszczenie).

Należy pamiętać, że każdy przypadek możliwości odzyskania roszczeń z polisolokat powinien być analizowany indywidualnie – tak pod kątem postanowień umowy ubezpieczenia z UFK i OWU, ewentualnych aneksów zmieniających umowę, jak również kwestii ewentualnego przedawnienia roszczeń.

Jeżeli szukasz pomocy związanej z odzyskaniem należności z polisolokat skontaktuj się z nami!

Udzielmy również pomocy prawnej online.

adwokat Agnieszka Wolińska

wolinska@bgka.pl

adwokat Daniel Bieszczad

bieszczad@bgka.pl

Kategorie
aktualności

Odszkodowanie za wypadek komunikacyjny

Uczestnictwo w zdarzeniu drogowym może wiązać się nie tylko z uszczerbkiem majątkowym, które najczęściej wynikać będzie z uszkodzenia lub zniszczenia samochodu, ale także z uszczerbkiem na zdrowiu lub śmiercią człowieka.

W sytuacji, w której mamy do czynienia jedynie ze szkodą majątkową, zdarzenie określane jest mianem kolizji drogowej. W przypadku, w którym choć jeden z uczestników zdarzenia odniesie obrażenia, będziemy mieli do czynienia z wypadkiem komunikacyjnym (w zależności m.in. od rodzaju obrażeń zdarzenie może być zakwalifikowane jako wykroczenie albo przestępstwo).

W zależności od skutków zdarzenia, poszkodowanemu uczestnikowi wypadku komunikacyjnego przysługuje rekompensata poniesionej szkody w postaci:

odszkodowania za szkodę majątkową (na mieniu lub na osobie),

– zadośćuczynienia za krzywdę, tj. poniesione cierpienia fizyczne i psychicznie (tzw. szkoda niemajątkowa).

Odszkodowanie za wypadek komunikacyjny

przysługuje za szkodę poniesioną wskutek zniszczenia lub uszkodzenia mienia, najczęściej w postaci:

  • uszkodzenia samochodu (poszkodowanemu przysługuje zwrot kosztów naprawy pojazdu, przywracającej go do stanu sprzed szkody),
  • zniszczenia pojazdu (wówczas wysokość odszkodowania powinna odzwierciedlać wartość pojazdu w chwili zdarzenia),
  • uszkodzenie bądź zniszczenie rzeczy przewożonych w samochodzie (np. laptop, telefon komórkowy).

W sytuacji, w której poszkodowany odniósł wskutek wypadku komunikacyjnego obrażenia ciała i konieczne było podjęcie leczenia, odszkodowanie powinno obejmować także zwrot kosztów leczenia, rehabilitacji oraz wszelkich innych celowych kosztów i wydatków np. kosztów szczególnego odżywiania czy pielęgnacji.

Odszkodowanie zw wypadek komunikacyjny a utracone korzyści

Kolejnym elementem odszkodowania za wypadki komunikacyjne są tzw. utracone korzyści, jakie poszkodowany by osiągnął, gdyby mu szkody nie wyrządzono, tj. zwrot utraconych zarobków. Okres leczenia i rehabilitacji wiąże się bowiem z koniecznością zaprzestania w tym czasie aktywności zawodowej. To z kolei przekłada się bezpośrednio na utratę możliwości zarobkowania, szczególnie w przypadku prowadzenia własnej działalności gospodarczej.  Szkoda, powstała wskutek powyższego winna być wyrównana poszkodowanemu przez sprawcę zdarzenia.

Jeżeli poszkodowany, w wyniku wypadku komunikacyjnego stał się inwalidą, zobowiązany do naprawienia szkody powinien także wyłożyć z góry sumę potrzebną na koszty przygotowania do innego zawodu, jeżeli z uwagi na odniesione obrażenia poszkodowany nie będzie mógł wykonywać dotychczasowej profesji.

Niezależnie od powyższego, w niektórych przypadkach odszkodowanie za wypadek komunikacyjny przysługuje także osobie pośrednio poszkodowanej, tj.  jeśli nastąpiła śmierć poszkodowanego. Wówczas osoba bliska ma prawo do:

  • zwrotu kosztów leczenia i pogrzebu zmarłego,
  • odszkodowania, jeżeli wskutek śmierci poszkodowanego nastąpiło znaczne pogorszenie sytuacji życiowej jego najbliższych,
  • zadośćuczynienia pieniężnego za doznaną krzywdę.

Odszkodowanie za wypadek komunikacyjny wypłacane przez ubezpieczyciela z OC sprawcy.

Pomimo tego, że najczęstszymi wypadkami komunikacyjnymi są wypadki samochodowe, to należy pamiętać, iż wypadkiem komunikacyjnym jest zdarzenie nie tylko w ruchu lądowym, lecz także morskim lub powietrznym, jeżeli uczestniczy w tym zdarzeniu choć jeden pojazd. W każdym z tych przypadków, jeżeli skutkiem tego zdarzenia są szkody w majątku lub szkody na osobach w nim uczestniczących, poszkodowanym należne jest odszkodowanie za wypadek komunikacyjny wypłacane przez ubezpieczyciela z OC sprawcy.

Zgodnie bowiem z regulacjami ustawowymi ubezpieczeniem OC posiadaczy pojazdów mechanicznych jest objęta odpowiedzialność cywilna każdej osoby, która kierując pojazdem mechanicznym w okresie trwania odpowiedzialności ubezpieczeniowej, wyrządziła szkodę w związku z ruchem tego pojazdu.

Z ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje odszkodowanie, jeżeli posiadacz lub kierujący pojazdem mechanicznym są obowiązani do odszkodowania za wyrządzoną w związku z ruchem tego pojazdu szkodę, będącą następstwem śmierci, uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia bądź też utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia.

adwokat Magdalena Smędzik

adwokat Daniel Bieszczad

Kategorie
aktualności

Pomoc Frankowiczom. Na czym polega nieuczciwość stosowanych przez banki zapisów?

 

Zgodnie z powszechnie panującą opinią, problem z tak zwanymi kredytami frankowymi rozpoczął się w 2015 roku. Szwajcarski bank centralny uwolnił wówczas kurs franka, do tej pory pozostający w sztywnej harmonii z kursem euro, co spowodowało jego gwałtowny wzrost. Znamiennym pozostaje fakt, że porównanie kursu franka szwajcarskiego z roku 2016 i z roku 2007 wskazuje na zwielokrotnienie niemal stuprocentowe.

Opisywany powyżej pogląd jest jednak wyłącznie częściowo trafny – sednem podnoszonych przez Frankowiczów roszczeń nie jest bowiem to, że zewnętrzne czynniki ekonomiczne wpłynęły na radykalną zmianę kursu CHF względem złotówki.

Pomoc Frankowiczom – diagnoza problemu

Przyczyna późniejszych problemów kredytobiorców tkwiła w zapisach, które znajdowały się w ich umowach już od samego momentu ich zawarcia (a więc od czasu poprzedzającego radykalny wzrost kursu CHF o nawet 10 lat), a które uprawniały banki do jednostronnego oraz dowolnego formułowania stosowanych kursów.

Na mocy bowiem wspomnianych klauzul umownych, bank mógł teoretycznie przeliczać wypłacaną kredytobiorcom kwotę, jak i wysokość poszczególnych rat, przy użyciu mierników w ogóle niezwiązanych z kursem CHF.

Zarówno bowiem wypłata kredytu, jak i jego spłata następowały w złotych, w wysokości ustalonej rzeczonymi zapisami. Kredyty te miały więc charakter walutowy jedynie pozornie.

Klasyczna klauzula waloryzacyjna brzmiała w uproszczeniu:
Bank udziela Kredytobiorcy na Jego wniosek Kredytu waloryzowanego kursem kupna waluty CHF według tabeli kursowej Banku. Kwota Kredytu wyrażona w CHF walucie jest określona na podstawie kursu kupna waluty CHF z tabeli kursowej Banku z dnia i godziny uruchomienia Kredytu/transzy kredytu.

Raty kapitałowo-odsetkowe spłacane są w złotych po uprzednim ich przeliczeniu według kursu sprzedaży CHF z tabeli kursowej Banku obowiązującego na dzień spłaty.

Określenie kursu Franka Szwajcarskiego

Zastosowanie do przedmiotowych umów kredytowych znajdował więc nie kurs średni CHF, którego wahania można było brać pod uwagę (co z kolei stanowi flagowy argument zwolenników stanowiska, że pomoc Frankowiczom jest nieuzasadniona), a kurs określony jednostronnie przez bank i niepodlegający jakiejkolwiek weryfikacji.

Podkreślenia wymaga także okoliczność, że zazwyczaj w treści umowy próżno było szukać informacji:
– o tym, jak kurs tabelaryczny jest ustalany, jakie kryteria są brane pod uwagę, jaka komórka banku go ustala,
– o tym, gdzie kursy są publikowane,
– o ograniczeniach dowolności banku w kształtowaniu rzeczonych kursów.

W konsekwencji kredytobiorca nie mógł przewidzieć, jak wyglądać będzie jego zobowiązanie – bank w każdej chwili mógł zmodyfikować kurs tak, by rata kredytu wzrosła wielokrotnie, bez adekwatnego zmniejszenia salda zadłużenia, nawet jeśli kurs franka nie uległby jakiejkolwiek zmianie. Nie ulega przy tym wątpliwości, że wspomniana nadwyżka stanowiłaby zarobek banku, dla którego – z uwagi na specyfikę prowadzenia ksiąg rachunkowych i stosowanych zabezpieczeń – jakiekolwiek zmiany kursu waluty mają charakter neutralny.

Kredytobiorca a bank

Przypomnieć przy tym należy, że kredytobiorcy występowali przy zawieraniu tego typu umów jako konsumenci, a więc podmioty z definicji słabsze, niż bank – doskonale poinformowany przedsiębiorca, a nadto autor wzoru umowy kredytu. Same zaś porozumienia zawierane były na kilkadziesiąt lat oraz zabezpieczane hipotekami na nieruchomościach – często najbardziej wartościowym i najważniejszym składniku majątku kredytobiorcy.

Problem wydawał się być dostrzeżony przez prawodawcę, który na mocy ustawy z dnia 29 lipca 2011 roku o zmianie ustawy – Prawo bankowe oraz niektórych innych ustaw, wprowadził możliwość zawarcia aneksów, które pozwalały na spłatę kredytu bezpośrednio w walucie CHF, a więc z pominięciem kursów ustalanych przez bank.

Czy pomoc Frankowiczom zaoferowana przez ustawodawcę była adekwatna?

Na to pytanie należy udzielić odpowiedzi negatywnej.
W zależności od rodzaju umowy kredytu oraz jej treści, kredytobiorcy przysługuje roszczenie bądź to o uznanie jej w całości za nieważną (gdy nie jest możliwe dalsze jej funkcjonowanie z pominięciem zakwestionowanych klauzul) lub też za bezskuteczną w zakresie nieuczciwych postanowień (gdy istnieje możliwość dalszego trwania stosunku umownego po wyłączeniu z niego abuzywnych zapisów).
Decydując się więc na podpisanie aneksu, który umożliwiał spłatę bezpośrednio w CHF, kredytobiorca nieświadomie pogarszał swoją pozycję.

Uprawnienie do spłaty bezpośrednio we franku szwajcarskim jest bowiem uprawnieniem dużo słabszym, niż możliwość wyeliminowania mechanizmu waloryzacji.

Kredytobiorca, chcąc skorzystać z rzeczonego uprawnienia, zmuszony jest do zrealizowania szeregu czynności, a więc do podjęcia dodatkowego wysiłku (poszukiwanie odpowiedniego miejsca do sprzedaży waluty, przekazanie jej do banku). Jest więc to rozwiązanie dalece bardziej kosztowne i kłopotliwe dla Frankowicza, niż pominięcie mechanizmu waloryzacji i przeliczenie salda kredytu.

Jakie kroki prawne może podjąć Frankowicz?

W związku z powyższym kredytobiorcy coraz częściej szukają ochrony przed sądem, wnosząc o unieważnienie zawartych umów i zwrot wszystkich wpłaconych rat albo o zwrot nadpłat – różnic pomiędzy kwotami, które rzeczywiście świadczyli, a tymi, które byłyby bankowi należne w oparciu o umowę z wyeliminowanymi klauzulami przeliczeniowymi.

Na marginesie wyłącznie zasygnalizować trzeba, że tak zwane kredyty frankowe obarczone były innymi wadami, takimi jak brak odpowiedniego wywiązania się przez bank z obowiązków informacyjnych, sprzeczność z przepisami Prawa bankowego i zasadami współżycia społecznego, a także wykraczanie poza zasadę swobody umów.

Pomimo wielu zapowiedzi, do dnia dzisiejszego brak jest jednak ustawowego rozwiązania problemów kredytów waloryzowanych kursem franka.

Zwolennicy tezy, że postulowana pomoc Frankowiczom przez państwo jest faworyzowaniem jednego rodzaju kredytobiorców często wskazują, że zawarcie kredytu waloryzowanego kursem CHF podobne było – ze względu na dobrowolne ryzyko i zysk w postaci korzystnego oprocentowania – do gry w kasynie. Państwo zaś nie chroni i nie powinno chronić hazardzistów.

Zasadniczo porównanie to jest prawdziwe. Z tym jednak zastrzeżeniem, że Frankowicze nie mogli poznać zasad gry, a bank – drugi z uczestników – pełnił również rolę krupiera i w pełni dyktował warunki rozgrywki. Wygrana nie była możliwa.

Kancelaria Adwokacka BGKA oferuje pomoc Frankowiczom poprzez wniesienie o unieważnienie zawartych umów i zwrot wszystkich wpłaconych rat albo o zwrot nadpłat.

aplikant adwokacki Jakub Hajduk

adwokat Grzegorz Górecki

Kategorie
aktualności

Klauzula shotgun, czyli jak szybko rozstrzygnąć konflikt wspólników

Konflikt między wspólnikami spółki z o.o. albo spółki akcyjnej może doprowadzić nawet do jej likwidacji, ze szkodą dla wspólników i samej spółki. Aby uniknąć takiego scenariusza, wspólnicy powinni zabezpieczyć się już na etapie zawiązywania spółki.

W tym celu, do umowy między wspólnikami powinno zostać wpisane postanowienie, które pozwoli na rozstrzygnięcie sporu i kontynuowanie działalności spółki według koncepcji jednej ze stron. Wśród klauzul umownych pozwalających na tego rodzaju rozstrzygnięcie jest tzw. klauzula shotgun.

Klauzula ta polega na tym, że każdy ze wspólników, w razie konfliktu dotyczącego działalności spółki, ma prawo złożyć drugiemu wspólnikowi ofertę nabycia jego udziałów. Drugi wspólnik jest wówczas zobowiązany albo przyjąć ofertę i zbyć całość udziałów albo odkupić od pierwszego wspólnika jego udziały po cenie wynikającej z oferty.

Zaletą klauzuli shotgun jest to, że ma ona sprawiedliwy charakter. Wspólnik składający ofertę zakupu udziałów musi bowiem uczciwie wycenić udziały drugiego wspólnika, dlatego że jeśli drugi wspólnik odrzuci jego ofertę, będzie miał prawo odkupić udziały pierwszego wspólnika po tej samej cenie. Jeśli więc korzystający z klauzuli shotgun zaniży w swej ofercie udziały swojego wspólnika, to ryzykuje, że oferta zostanie odrzucona a jego własne udziały będą musiały być zbyte po tej samej cenie.

Kolejną zaletą klauzuli shotgun jest to, że eliminuje ona ryzyko pata decyzyjnego w firmie i pozwala na jej dalsze funkcjonowanie.

Klauzula shotgun jest także nazywana klauzulą Texas shoot out.

Nawiązanie do pojedynku rewolwerowców nie jest przypadkowe, albowiem kto pierwszy użyje broni (czytaj: oferty nabycia udziałów wspólnika) ten dysponuje przewagą czasową i może nabyć udziały wspólnika. Jeśli jednak chybi (oferta będzie za niska), to drugi z rewolwerowców odpowie ogniem (odrzuci jego ofertę korzystając z możliwości zakupu udziałów pierwszego wspólnika za tę samą cenę).

Opisywane rozwiązanie doskonale sprawdza się w spółkach z o.o. lub akcyjnych:

  • o niewielkiej liczbie udziałowców (najlepiej dwóch), którzy posiadają taką samą liczbę udziałów (po 50%)
  • zawiązywanych przez wspólników branżowych (np. dwóch architektów, dwóch programistów)
  • w małych i średnich przedsiębiorstwach, prowadzonych osobiście przez samych wspólników
  • w których co prawda jeden wspólnik posiada większość udziałów, ale drugi wspólnik, z uwagi na zapisy umowy spółki może skutecznie blokować istotne decyzje

adwokat Daniel Bieszczad
bieszczad@bgka.pl